Główna

Skład

Kontakt

O Fundacji

Dokumenty

Konferencje

Sprawozdania

Stypendia

 

VIII Ogólnopolska Pielgrzymka na Jasną Górę

Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego

( 6-7 listopada 2009 r.)

 

             Była to już ósma Pielgrzymka. Należy przypomnieć, że pierwsza Pielgrzymka zorganizowana była w 1937 roku. Do idei pielgrzymek powrócono dopiero w….roku. W tym roku grono organizatorów i sponsorów powiększyło się o Fundację „Polskie Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć” Cecylii hr. Krasickiej. Warto przypomnieć, że hr. Krasicka jest inicjatorem i organizatorem dziesięciu pielgrzymek ziemian na Kresy Wschodnie. Pierwsze  siedem pielgrzymek jest opisanych w specjalnym wydawnictwie: „Tam byliśmy…Kronika siedmiu ziemiańskich pielgrzymek na Kresy w latach 1995-2001, Warszawa-Szczecin 2002 r.”. Tak jak w pielgrzymkach kresowych, czy wcześniejszych do Częstochowy, tak i obecnie olbrzymią wręcz pomocą służył ks. prałat Mirosław Nowosielski, który zresztą przyjął na siebie niełatwe obowiązki  przewodniczącego Komitetu Organizacyjnego. Jednocześnie niezwykle pomocnym  był dla wszystkich, zawsze służący radą i opieką, sprawujący na co dzień opiekę duszpasterska nad pielgrzymami ks. Robert Ogrodnik. Nad całością zaś czuwał  Prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego Pan Kazimierz Moes.

           Program Pielgrzymki był  bardzo bogaty, bowiem obok części typowo pielgrzymkowej,  a więc trzech spotkań w Kaplicy Cudownego Obrazu Najświętszej Marii w trakcie których  przyjęto Apel Jasnogórski, odnowiono Akt oddania Ziemiaństwa Najświętszej Maryi Pannie, a także uczestniczono w uroczystej Mszy Św., której przewodniczył i homilię wygłosił J.E. Ks. Bp. Józef Zawistowski, przewidywał  także  część konferencyjną

      Niewątpliwie najgłębiej w pamięci uczestników pozostanie uroczysta Msza Święta, nie tylko z uwagi na jej miejsce i tradycyjne przywiązanie ziemiaństwa do Wiary i Matki Bożej. Dopełnieniem była jakże głęboka w treści, pełna uczucia i emocji homilia wygłoszona przez Jego Ekscelencje Ks. Bp. Józefa Zawitkowskiego. Wzruszenie opanowało wszystkich obecnych zarówno uczestników naszej Pielgrzymki, jak i inne osoby pielgrzymujące do Cudownego Obrazu, zawsze licznie zapełniające Kaplicę Jasnogórską. Nie było nikogo obecnych w Kaplicy kto by nie ocierał łzy wzruszenia, wspomnień.

      Natomiast Konferencja, która odbyła się w Sali Jana Pawła II, obejmowała wystąpienia:

    - ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego nt. „Przeżycia moich Rodziców na Kresach Południowo_Wschodnich”,

    -  dr Teresy Tyszkiewicz „Karol Bołoz Antoniewicz i bł. Abp Zygmunt Szczęsny Feliński. Wybitne postacie z kresów zasłużone dla Kościoła i Narodu”,

    - dr Roberta Wyszyńskiego „To ziemianie zakładali Unię Europejską”,

    - Piotra Łosia „Ziemianie wobec religijnego i narodowego zróżnicowania Kresów”,

    - T. Białowieskiej „W Katyniu tez ginęli Ziemianie”,

    -Ireny Dzieduszyckiej „Taka będzie Rzeczpospolita jak jej młodzieży chowanie”.

Zaplanowana prelekcja prof. dr hab. Kazimierza Jasiewicza nt. „Zagłada Polskich Kresów” nie mogła być zrealizowana z uwagi na inne obowiązki służbowe Profesora, wykonywane poza granicami kraju.

   Nie miejsce na omówienie wszystkich wygłoszonych prelekcji, tym bardziej, że jak sądzę, warto pomyśleć o ich publikacji – np. jako specjalne wydanie „Wiadomości Ziemiańskich”. Dlatego ograniczę się do nawiązania do dwóch wystąpień.

        Niewątpliwie bardzo ważne jest uczestniczenie w Konferencji ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego, głęboko związanego z Kresami i walczącego o ukazywanie prawdziwej historii Kresów. Wszak ojciec Księdza Tadeusza urodził się w Monasterzyskach, a mieszkał w osadzie Dębownica – parafia Korościatyn – powiat Buczacz na Tarnopolszczyznie, a więc ziemi szczególnie dotkniętej tragicznymi wydarzeniami czystki etnicznej przeprowadzonej w latach 1943-44. W nocy z 28 na 29 lutego 1944 roku wieś tę spalili i w znacznym stopniu wymordowali (176 mieszkańców, w tym starców, kobiety i dzieci) nacjonaliści spod znaku UPA. Ojciec Księdza przeżył rzeź Korościatyna. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski stara się od wielu lat o upamiętnienie ofiar tej okrutnej zbrodni, jak też o należyte upamiętnienie ofiar  zbrodni tzw. rzezi wołyńskiej i czystki etnicznej na terenie Małopolski Wschodniej.  To również Ksiądz  Tadeusz wystąpił z apelem o potępienie przez władze polskie tych zbrodni ludobójstwa.

      Były to masowe zbrodnie  dokonana przez nacjonalistów ukraińskich wobec mniejszości polskiej podczas okupacji terenów II Rzeczypospolitej przez III Rzeszę. Ofiarami mordów byli Polacy, ale także w mniejszej skali, Rosjanie, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Czesi i przedstawiciele innych narodowości. Nie jest znana dokładna liczba ofiar, historycy szacują, że zginęło ponad 100 tys. Polaków (50–60 tys. na Wołyniu i 30-50 w Małopolsce Wschodniej). Na początku 1943 kierownictwo OUN-B podjęło decyzję o usunięciu wszystkich Polaków z wszystkich ziem uznawanych przez nich za ukraińskie. Miało to zapewnić po zakończeniu wojny tereny jednolite etnicznie, co miało duże znaczenie wobec ewentualnych rozmów pokojowych, czy też ewentualnych plebiscytów. Akcję tę w 1944 r. przenieśli na teren Małopolski Wschodniej. Nacjonaliści ukraińscy napadali zarówno na pojedyncze osoby oraz małe grupki udające się do innych miejscowości, lub pracujące w polu lub lesie, na małe skupiska Polaków, złożone z kilku, kilkunastu rodzin, zamieszkujące w ukraińskich wsiach, lub położone na uboczu kolonie, czy wreszcie na duże skupiska ludności polskiej, wymagające skoncentrowania większych sił. Mordy niejednokrotnie miały miejsce w niedziele. Ukraińcy wykorzystywali fakt, że ludność polska gromadziła się podczas mszy w kościołach, więc często kościoły były otaczane, a wierni przed śmiercią niejednokrotnie torturowani w okrutny sposób (np. przecinanie ludzi na pół piłą do drewna, wyłupywanie oczu, palenie żywcem). Strasznym przykładem tych zbrodni może być tzw. Krwawa niedziela, 11 lipca 1943 roku, gdy to  oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na osiemdziesiąt polskich miejscowości w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim pod hasłem Śmierć Lachom. Po otoczeniu wsi, by uniemożliwić mieszkańcom ucieczkę, doszło do nieludzkich rzezi i zniszczenia. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, kos, pił, noży, młotków i innych narzędzi zbrodni. Polskie wsie po wymordowaniu ludności były palone, by uniemożliwić ponowne osiedlenie. Np. we wsi Gurów na 480 Polaków ocalało tylko 70 osób; w kolonii Orzeszyn na ogólną liczbę 340 mieszkańców zginęło 270 Polaków; we wsi Sądowa spośród 600 Polaków tylko 20 udało się ujść z życiem, w kolonii Zagaje na 350 Polaków uratowało się tylko kilkunastu.

         Inne wystąpienie, które chciałbym Państwu przybliżyć było na temat „Ziemianie wobec religijnego i narodowego zróżnicowania Kresów”. Przygotował je p. Piotr Szymon Łoś, przedstawiający obraz Kresów i ludzi tam zamieszkujących widziany przez „ludzi stamtąd”, czyli według znanego historyka prof. Ryszarda Kiersnowskiego – rodem  z Ziemi Lidzkiej – z kraju księżycowego, nierzeczywistego, wytworzonego z wyobraźni, istniejącego już tylko w pamięci, który był i którego już nie ma. Cenne jest to, że autor przytacza wiele opinii przedstawicieli znanych rodów kresowych wypowiedzianych w pamiętnikach czy relacjach bezpośrednich. Stąd w tej części mojego opisu będzie przewaga cytatów, bowiem są one niezwykle cenne i wskazują, jak ważnym jest by bezpośredni świadkowie, tak już nieliczni, spisywali swoje wspomnienia.   Tak jak to uczynił autor, rozpocznę od cytatu z Pożogi Zofii Kossak-Szczuckiej Z Kresów powstały szeregi rycerzy, hojnie zasłużonych wobec Rzeczypospolitej, a dawne dumne bojary i kniazie zmieniły się w ciągu wieku w najlepszych Polaków...Rozłamu narodowościowego, mającego wkrótce ostro się zaznaczyć, nikt nie przeczuwał, nikt się nie obawiał.

Autor zwraca uwagę na spełnianie przez ziemian misji nie tylko w zakresie utrzymania polskości tych ziem, ale także podejmując szereg działań na rzecz miejscowego społeczeństwa, bardzo zróżnicowanego pod względem narodowościowym, kulturalnym i religijnym przyczyniali się zdecydowanie do społecznego, kulturowego i naturalnie gospodarczego ich rozwoju.  Jako przykład podał działania na rzecz lokalnej społeczności prowadzone przez rodzinę Szeptyckich. Była to w szczególności  praca oświatowa, organizowanie i utrzymywanie ochronek dla dzieci, prowadzenie badań etnograficznych mających na celu zachowanie tradycji i kultury wsi ukraińskich, promowanie ludowej twórczości rękodzielniczej, a celem dalszego doskonalenia gospodarki na roli sprowadzono doświadczonego administratora od krewnych  Wielkopolski.

   W ten sposób doszliśmy do sytuacji w zaborze rosyjskim. Oczywiście tam było  inaczej, aniżeli w zaborze austriackim. Przeciwdziałanie powszechnej, zdecydowanej  rusyfikacji wymagało innych działań. Wszak zaborcy pilnowali, aby polscy ziemianie nie prowadzili na Kresach żadnej pracy oświatowej. Jednak ziemianie – jak wspomina Maria Sobańska (Marii z Grochowskich Hieronimowej Sobańskiej wspominki nikłe,  Grodzisk Mazowiecki, 2002 r.) jako podstawowe zadanie traktowali nauczanie dzieci języka polskiego, religii, historii i geografii, zakładając szkółki pod przykryciem Towarzystwa Dobroczynności. Najbiedniejsze dzieci otrzymywały zasiłki, utworzono koronkarnię, dzieci chore kierowane były na leczenie.

   Specyfika Kresów to różnorodność religijna, kulturowa i etniczna i w takim środowisku żył polski ziemianin na Kresach. Ta mozaika stanowiła  wprawdzie o uroku Kresów, ale jednocześnie  komplikowała sytuację społeczno-polityczną na tych ziemiach. W ziemiańskich domach kresowych za najważniejsze wartości, jakimi kierowano się uznawano (za Elżbietą Weymanową): wiarę, rodzinę, gniazdo rodzinne, honor pracę, odpowiedzialność za ludzi nam podległych, patriotyzm bez szowinizmu”. Ziemianie, dzięki akceptowaniu i rozumieniu tej różnorodności,  często występowali w obronie ludności rodzimej, uważając za swój obowiązek i konieczność nienaruszanie istniejącego modelu społecznego. Świadczą o tym  przykłady choćby wystąpień ziemian, wchodzących w skład Sejmu Krajowego w Galicji. Autor ilustruje tę ocenę opierając się na przekazach  swoich przodków, wspominając wystąpienia w Sejmie komisarza rządowego Włodzimierza Adama Łosia (Łoś), gdy to zdecydowanie opowiadał się za przestrzeganiem prawa gwarantującego używanie języka ruskiego w urzędach, m. in. kierując - jako wysoki urzędnik - specjalne pismo do starostów Galicji Wschodniej nakazujące bezwzględnego przestrzegania praw językowych społeczności ruskiej.

     I miejscowa ludność to doceniała.  Jak sam  Autor referatu wspomina:…”w naszym mieszkaniu w bloku mogłem patrzeć na fotografie z pogrzebu …dziadka Włodzimierza. Pogrzeb ten odbył się w 1911 roku…moją uwagę przykuła różnorodność strojów osób,  zarówno duchownych, jak i świeckich. Potem mi wyjaśniono, że w tym żałobnym kondukcie, obok rodziny, szli katolicy(łacinnicy), grekokatolicy, Ormianie i Żydzi. Ta fotografia stała się dla mnie symbolem, właśnie tego nierzeczywistego krajobrazu, wielokulturowego, wówczas tak bardzo swojskiego, który był przez pokolenia, a z którego dziś już nie ma nic”.

   Natomiast Bolesław Podhorski z Ziemi Chersonskiej  pisze: „Pamiętam od dziecka, że każda poważniejsza sprawa, która zaistniała na wsi w Szachowej, była zawsze przez gromadkę poddawana bądź radzie, bądź też sądowi mego ojca. Każda para nowożeńców ze wsi, przed jazdą do cerkwi, przychodziła z całym orszakiem weselnym do moich rodziców po błogosławieństwo. Matka moja, wobec braku stałego lekarza, była zawsze na usługach całej wsi jako pierwsza pomoc lekarska. We wszystkich więc sprawach i niedomaganiach duchowych, fizycznych czy gospodarczych chłopi szlachowscy, a nawet ze wsi sąsiednich znajdowali zawsze pomoc u moich rodziców.”

Zresztą i po latach można spotkać się z życzliwością miejscowej ludności. Pragnę odwołać się do już wspomnianych Wspomnień z Pielgrzymek Ziemian na Kresy, organizowanych przez Cecylię Krasicki. Otóż  czwarta pielgrzyma na Wołyń w 1998 roku przewidywała odwiedziny Szabasówki k/Monasterzysk, majątku ojca C. Krasickiej. Obecnie tu funkcjonuje kołchoz. Z okazji przyjazdu byłej „Pani” ogłoszony został dzień wolny od pracy, a także dla dzieci dzień wolny od zajęć szkolnych. Dzieci witały gości kwiatami, starsi – tradycyjnie chlebem i solą. Goście i córka dawnych właścicieli - p. Cecylia- zostali przywitani napisem „Serdecznie witamy”. Szabastowskie gospodynie zaprosiły p. Cecylię i  towarzyszących ziemian na ukraiński obiad. Natomiast w Obrynie k/ ….potomkowie osób związanych z dworem wuja p. Cecylii, Józefa Kaszyca, przekazali uratowany ze spalonego przez sowietów dworu i przechowywany do tych czasów album rodzinny. Lektura Wspomnień przekazuje więcej opisów spotkań przepełnionych  - i ze strony miejscowej ludności -  bardzo pozytywnymi emocjami.

     Polski ziemianin na Kresach żył w środowisku różnych narodów i różnych wyznań, odnosząc się z szacunkiem do zarówno do języka i tradycji, jak i wiary.  Zeneida z Zamoyskich Koziełł-Poklewska z Bartnik koło Lwowa wspomina m.in.: ”Wieś grekokatolicka. Była prześliczna cerkiewka, jak zwykle postawiona na wysokim wzgórzu, trochę na uboczu wsi (nigdy w samej wsi). Nasz parafialny kościół znajdował się w Chodorowie, 7 km od Bartnik. Drogi straszliwe. Ale jeździło się do Chodorowa, albo chodziło na mszę św. grekokatolicką do cerkwi. W cerkwi przecudowne śpiewy. Lubiliśmy chodzić do cerkwi…”

Polscy ziemianie dla rozwoju gospodarczego Kresów uczynili również bardzo dużo. Autor przytacza przykład rodu Kieniewiczów ( dziadów prof. Stefana Kiniewicza, znakomitego historyka) z  Dereszewicz nad Prypecią. Założyli i prowadzili  w Kopcewiczach fabryka forniru. Warto dodać, że postanowili chronić własny las, kupując  surowiec do produkcji w innych majątkach. Uruchomieniu fabryki towarzyszyły inne inwestycje, jak np. zainstalowanie linii telefonicznej długości 64 km., uruchomienie dla miejscowej ludności wielobranżowego sklepu, utworzenie zaplecza socjalnego dla pracowników w postaci apteki, lekarza i szpitaliku oraz szkoły. Wykorzystując koniunkturę gospodarczą z końca XIX wieku Kiniewiczowie doprowadzili swe dobra do rozkwitu, na czym skorzystali również ich mieszkańcy. Jednak rozruchy rewolucyjne 1917 roku, dojście do władzy bolszewików zniweczyły szczytne idee opieki dworu nad wsią.  Jak konstatuje Autor, „To, co udało się zbudować tzw. żywiołowi polskiemu, usilna propagandą, a potem rozbojem, kradzieżą i morderstwem zniszczyli bolszewicy, głoszący hasła rewolucyjne. Jak każda rewolucja, także i ta na Kresach, przyniosła więcej zła i krzywdy ludzkiej niż dobra”. Przy czym konflikt dwór-wieś jeszcze wówczas nie miał charakteru narodowościowego. Tożsamość narodowa nie była najważniejsza, decydujące znaczenie miał konflikt ekonomiczny. Był to czas napadów na dwory, pożóg itd. Jakże okrutnym przykładem jest historia sędziwego księcia Romana Sanguszki ze Sławuty, którego rozjuszeni czerwonoarmiejcy zamordowali, a dwór spalili.  Niszczono kolejne dwory, grabiono wszystko, co wpadło w ręce oprawców. Losy Sanguszkow ze Sławuty, Grochowskich ze Strzyżawki i Pietniczan, Sobańskich z Sumówki najbardziej tragicznie ilustrują tragiczny los polskich ziemian w latach pożogi rewolucji bolszewickiej, która przyniosła kres ziemianom  na Kresach.

 

Wprawdzie hr. Cecylia Krasicki z Sieczna, nie występowała z referatem na Konferencji, ale jakże celnie los ziemian określiła w Słowie wstępnym do: wydawnictwa „Tam byliśmy…Kronika siedmiu ziemiańskich pielgrzymek na Kresy w latach 1995-2001, Warszawa-Szczecin 2002 r.”.  

Otóż m. in. stwierdza: „My, ziemianie, zniknęliśmy w XX wieku ze świadomości społecznej jako środowisko, z gospodarki jako przedsiębiorcy, z kultury jako sponsorzy sztuki, budowniczowie obiektów sakralnych i własnych siedzib. Z Polski centralnej zniknęliśmy po 1945 roku, z obszarów byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego znikaliśmy stopniowo. Najpierw z terenów, które po I wojnie światowej nie weszły w skład odrodzonej II Rzeczypospolitej, a ostatecznie po dniu 17 września 1939 roku i po zakończeniu II wojny światowej, gdy 1/3 Polski została za granicą na Bugu.

       Nie ma nas. Zostały jednak liczne pamiątki naszego istnienia i tu, i tam, na kolejno opuszczanych przez Polskę obszarach, które od wielu stuleci zamieszkiwali Polacy, organizując tam życie społeczne i gospodarcze. Zostały po nas nie tylko budowle sakralne, pałace, dwory i twierdze lub ich ruiny, ale także –mimo upływu lat- pamięć ludzka.

….Zazdrość nie jest chwalebnym uczuciem. Ja jednak zazdroszczę tym, którzy mieszkają w domu zbudowanym przed laty przez pradziada, spacerują po alejach parku, założonego niegdyś przez prababkę, pokazują wnukom drzewo rosnące koło domu, na które wspinali się w dziedziństwie. Zazdroszczę tym, którzy zapalają znicze na zadbanych grobach swoich przodków i modlą się za nich w kościołach, w których dziadkowie, rodzice i oni sami byli ochrzczeni i przyjmowali I Komunię świętą”. I ja też zazdroszczę, i na pewno wielu, wielu innych Polaków z Kresów też zazdrości.

    Nie sposób nie nawiązać do prac na temat ziemian i Kresów prof.dr hab. Krzysztofa Jasiewicza……W swojej publikacji pt. Zagłada Polskich Kresów. Ziemiaństwo polskie na Kresach Północno-Wschodnich Rzeczypospolitej pod okupacją sowiecką 1939-1941. Studium z dziejów zagłady dawnego narodu politycznego( Warszawa 1997 r.) pisze: „Ziemiaństwo odegrało wybitną rolę w dziejach Polski, zwłaszcza w XIX w., po upadku powstań. Dobrowolnie przejęło wówczas na swoje barki wiele funkcji, tradycyjnie wykonywanych przez niepodległe państwo. Uzewnętrzniało się to przede wszystkim w tworzeniu fundacji oraz działalności na rzecz podniesienia kultury rolnej wsi i upowszechnienia postępu technicznego w rolnictwie, głównym dziale gospodarki na ziemiach polskich do wybuchu II wojny światowej.   

     Na zakończenie tegorocznej Pielgrzymki uczestnicy przyjęli  Apel do Pana Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w którym proszą m. in. o uwzględnienie w Muzeum Historii Polski odpowiednich powierzchni wystawienniczych przeznaczonych dla przedstawienia całej historii Kresów Wschodnich od Unii Lubelskiej do zakończenia II wojny światowej w 1945 roku oraz zaproszenie przedstawicieli towarzystw kresowych i ziemiańskich do Rady Naukowej powołanej do realizacji projektu ekspozycji muzealnej. Apel podpisały następujące stowarzyszenia: Związek Szlachty Polskiej, Stowarzyszenie Potomków Sejmu Wielkiego, Stowarzyszenie Rodzin Katyńskich, Przymierze Rodzin, Polska Fundacja Katyńska, Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich, Fundacja Polskie Kresy Wschodnie Dziedzictwo i Pamięć.

 

 

                                                                                                Medard Masłowski